Whisky

Artist: Dzem
Language:
Translations: Polish  → English

"Whisky" lyrics:

Śpiewnik
Litery: W, X, Y
powrót do spisu piosenek

Warszawianka 1831 r.
Oto dziś dzień krwi i chwały,
Oby dniem wskrzeszenia był.
W gwiazdę Polski Orzeł Biały
Patrząc, lot swój w niebo wzbił.
A nadzieją podniecany,
Woła na nas z górnych stron:
Powstań Polsko, skrusz kajdany,
Dziś twój triumf albo zgon.

Hej, kto Polak na bagnety!
Żyj swobodo, Polsko żyj!
Takim hasłem cnej podniety,
Trąbo nasza wrogom grzmij! x2

Grzmijcie bębny, ryczcie działa,
Dalej dzieci w gęsty szyk!
Wiedzie hufce wolność, chwała,
Triumf błyska w ostrzu pik.
Leć, nasz Orle, w górnym pędzie,
Sławie, Polsce, światu złóż!
Kto przeżyje, wolnym będzie,
Kto umiera, wolnym już!

Hej, kto Polak na bagnety...

Wciąż idziemy
A my wciąż idziemy G D
Tam, gdzie wiatr nas gna G D
Ze strumieniem wody, G D
Co w potokach gra. G D
Wędrujemy, wędrujemy e
Na połonin szlak. D G

Czasem boso, lecz w ostrogach, G D G D
Wiecznie z mokrą głową - C D G
To niezwykły jest przechodzień G D G D
Lasem, polem, drogą... C G D

W sadzie z duszą na ramieniu,
Z sianem za koszulą.
Drzemka w trawie na kamieniu,
Nocleg pod chmurą.

Polowanie na zrąb słońca,
Tam przed świtem zjawa
Na pagórku czekająca
Przy źródełku marzeń.

A gdy wreszcie połonina
W słońce, w deszcz się chowa,
Środkiem jaru strumień płynie,
Z nurtem niesie słowa.

Potem w butach, lecz bez ostróg,
Z posiwiałą głową
Znowu w góry z laską w ręku -
Staruszkowie w drodze.

We wtorek po sezonie
Złotym kobiercem wymoszczone góry - A D A
Jesień w doliny przyszła nad ranem, cis D h E
Buki czerwienią zabarwiły chmury, A D cis fis
Z latem się złotym właśnie pożegnałem... D E A (E)

We wtorek w schronisku po sezonie - A D E A
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość... fis H E
Za oknem plucha, kubek parzy dłonie A D cis fis
I tej herbaty, i tych gór mam dość. D E A (E)

Szaruga niebo powoli zasnuwa,
Wiatr już gałęzie potrząsał z liści.
Pod wiatr, pod górę znowu sam zasuwam -
Może w schronisku spotkam kogoś z bliskich.

We wtorek w schronisku po sezonie...

Ludzie tak wiele spraw muszą załatwić,
A czas płynie wolno panta rhei...
Do siebie tylko już nie umiem trafić -
Kochać to więcej z siebie dać czy mnie...

We wtorek w schronisku po sezonie

Wędrowanie
Rozwichrzone nad głową sosny rosochate, e D H7 e
Biegną niebem chmurki, owieczki skrzydlate, e D H7 e
Senne oko jeziora, zda się, na wpół drzemie, G C D D7 G H7
Kolorowe sady słodkie niosą brzemię. e a D7 H7 e

A nam czegóż to więcej potrzeba? G D C G
Powiedz nam! E H7 e
Powiedz nam lesie i drogo piaszczysta, G D C G
Powiedz nam... e H7 e

Połoniny zielone, przepastne doliny,
Ukwiecone łąki, strojne jak dziewczyny,
Płaczka wierzba przysiada na przydrożnym rowie -
Matka żegnająca ruszających w drogę.

A nam czegóż to więcej potrzeba...

Przemierzamy drożyny jak wędrowne ptaki,
Co na niebie kluczem wyznaczają szlaki.
Dokąd, dokąd tak pędzisz, uskrzydlony bracie?...
Pędzisz nie bez celu, już we krwi to macie...

A nam czegóż to więcej potrzeba...

Wędrowiec
Wędrował przez utarte szlaki e A e A
I drogi, gdzie nie chodził nikt.
Dla niego świat był ciągle mały,
Nie liczył mijających dni.

I dalej, wciąż dalej przed siebie. a D a D e A e A
Chciał coś znaleźć, lecz nie widział nic dla siebie. C H7 e A e A

Wieczory spędzał przy ognisku,
Okryty w swój dziurawy koc.
Z gitarą w ręku, z fajką w zębach,
Takiego go widziała noc.

Została po nim ta melodia
Jak wypalony z fajki dym.
On jeden wiedział, że najlepiej
Samemu przeżyć swoje dni.

Hi Got stuck on line 1 - If anybody could help would be great - thanks Smiling

Whisky
Mówią o mnie w mieście: "Co z niego za typ?
Wciąż chodzi pijany, pewnie nie wie, co to wstyd.
Brudny, niedomyty, w stajni ciągle śpi.
Czego szuka w naszym mieście?
Idź do diabła!" - mówią ludzie,
Ludzie pełni cnót, ludzie pełni cnót.

Chciałem kiedyś zmądrzeć i po ich stronie być,
Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić.
Ja naprawdę chciałem zmądrzeć, po ich stronie być,
Pomyślałem więc o żonie,
Aby stać się jednym z nich,
Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich.

Miałem na oku hacjendę, wspaniałą - mówię wam,
Lecz nie chciała w niej zamieszkać żadna z pięknych dam.
Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż:
Bardzo ładny frak masz, Billy,
Ale kiepski byłby z ciebie,
Kiepski byłby mąż, kiepski byłby mąż.

Whisky moja żono, jednak tyś najlepszą z dam.
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam.
Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej żyć,
Lecz nie wiedzą o tym ludzie,
Że najgorzej w życiu to,
To samotnym być, to samotnym być.

Translations of this song:
Polish → English translation by Mauler

     
Guest   June 10th, 2009

Please ignore all the top bit - past by mistake - sorry!