Przeznaczenie (Destinée)

Polish translation

Przeznaczenie

. . Już byliśmy na statku, już odjeżdżałem, byłem na pełnym morzu, kiedy nagle, jak termin płatności, stanęło przed wierną pamięcią nieszczęście I rzekło: “To ja, słyszysz mnie? Wracaj!” i porwało mnie w mgnieniu oka i zabrało mnie jak chowa się język.
 
. . Już byłem na statku, już ocean o pomieszanych głosach rozsunął się ulegle, już ocean w swojej wielkiej skromności rozsunął się uprzejmie, wciągając do środka swoje niebieskie długie wargi, już miraże odległych ziem, już... kiedy nagle...
 
. . Kiedy nieszczęście bierze swój koszyk i pudło z obcążkami i udaje się do dzielnic nowo oświetlonych, zobacz, czy nie ma tam kogoś z jego bliskich, kto mógłby zmylić przeznaczenie.
 
. . Kiedy nieszczęście zręcznymi dłońmi fryzjera chwyta za nożyczki jedną ręką, drugą za system nerwowy człowieka – kruchą niepewną drabinkę umieszczoną w pulchnych ciałach, wywołującą błyskawice, spazmy i rozpacz w tym przerażonym zwierzęciu...
 
. . O, świecie ohydny, nie łatwo wyciągnąć z ciebie dobro.
 
. . Tego, kto ma szpilkę w oku, nie obchodzi przyszłość angielskiej marynarki. Spać, byleby tylko mógł spać. Ale powieka przykrywa jego ból jak szczotka...
 
. . Na oku, byleby tylko wyjąć je jak należy, można również doskonale obracać talerze.
 
. . Cudownie jest to oglądać, taki widok nigdy by się nie znudził. Ale ten, kto cierpi z powodu owego oka, sprzedałby chętnie swój udział w grze, o, nie trzeba by go o to prosić... a przynajmniej nie trzeba by go prosić zbyt długo.
 
Submitted by Guernes on Mon, 12/12/2016 - 16:12
Author's comments:

Tłumaczenie - Julia Hartwig

French

Destinée

. . Déjà nous étions sur le bateau, déjà je partais, j'étais au large, quand, m'arrivant tout d'un coup, comme l'échéance d'une dette, le malheur à la mémoire fidèle se présenta et dit : « C'est moi, tu m'entends, allons, rentre! » et il m'enleva, ce ne fut pas long, et me ramena comme on rentre sa langue.
 
. . Déjà sur le bateau, déjà l'océan aux voix confuses s'écarte avec souplesse, déjà l'océan dans sa grande modestie s'écarte avec bonté, refoulant sur lui-même ses longues lèvres bleues, déjà le mirage des terres lointaines, déjà... mais tout à coup...
 
. . Quand le malheur, prenant son panier et sa boîte à pinces, se rend dans les quartiers nouvellement éclairés, va voir s'il n'y a pas là un des siens qui aurait essayé d'égarer sa destinée ...
 
. . Quand le malheur avec ses doigts habiles de coiffeur empoigne ses ciseaux, d'une main, de l'autre le système nerveux d'un homme, frêle échelle hésitante dans des chairs dodues, tirant des éclairs et des spasmes et le désespoir de cet animal de
Un, épouvanté ...
 

More

Comments