Arthur Rimbaud - Une saison en enfer - 021 - Épilogue (Polish translation)

French

Une saison en enfer - 021 - Épilogue

. . Oui l’heure nouvelle est au moins très-sévère.
 
. . Car je puis dire que la victoire m’est acquise : les grincements de dents, les sifflements de feu, les soupirs empestés se modèrent. Tous les souvenirs immondes s’effacent. Mes derniers regrets détalent, — des jalousies pour les mendiants, les brigands, les amis de la mort, les arriérés de toutes sortes. — Damnés, si je me vengeais !
 
. . Il faut être absolument moderne.
 
. . Point de cantiques : tenir le pas gagné. Dure nuit ! le sang séché fume sur ma face, et je n’ai rien derrière moi, que cet horrible arbrisseau !… Le combat spirituel est aussi brutal que la bataille d’hommes ; mais la vision de la justice est le plaisir de Dieu seul.
 
. . Cependant c’est la veille. Recevons tous les influx de vigueur et de tendresse réelle. Et à l’aurore, armés d’une ardente patience, nous entrerons aux splendides villes.
 
. . Que parlais-je de main amie ! Un bel avantage, c’est que je puis rire des vieilles amours mensongères, et frapper de honte ces couples menteurs, — j’ai vu l’enfer des femmes là-bas ; — et il me sera loisible de posséder la vérité dans une âme et un corps.
 
Submitted by Guernes on Sun, 05/11/2017 - 12:21
Last edited by Guernes on Thu, 09/11/2017 - 17:41
Submitter's comments:
Align paragraphs
Polish translation

Epilog

. . Tak, nowa epoka jest co najmniej bardzo surowa.
 
. . Bo mogę powiedzieć, że przypadło mi zwycięstwo: uciszyły się zgrzytające zęby, syk płomieni, zatrute westchnienia. Zacierają się w pamięci plugawe obrazy. Umykają moje ostatnie żale, - zawiści o żebraków, zbójców, kompanów śmierci, wszelkiego rodzaju zapóźnionych. O potępieńcy, gdybym zamyślał zemstę!
 
. . Trzeba być absolutnie nowoczesnym.
 
. . Żadnych kantyczek: utrzymać zdobyty teren. Ciężka noc! Schnąca krew dymi na mojej twarzy i za sobą mam tylko ten okropny krzew!... Walka duchowa jest równie brutalna jak bitwa ludzi; ale wizja sprawiedliwości to rozkosz samego Boga.
 
. . Tymczasem to czuwanie nocne. Otwórzmy się na wszystkie przypływy sił i rzeczywistej czułości. O brzasku, uzbrojeni w cierpliwość gorejącą, wkroczymy do świetnych miast.
 
. . Cóż mówiłem o przyjaznej ręce! Moim zwycięstwem jest to, że śmiać się mogę z kłamstwa dawnych miłości i okrywać wstydem kłamliwe stadła- zobaczyłem tam piekło kobiet; - i dozwolone mi będzie posiąść prawdę w duszy i ciele.
 
Submitted by Guernes on Sun, 12/11/2017 - 13:52
Author's comments:

Sezon w piekle 020

See also
Comments