Głowa wychodzi ze ściany (Une tête sort du mur)

Polish translation

Głowa wychodzi ze ściany

. . Mam zwyczaj wieczorem, o wiele wcześniej, niż skłania mnie ku temu zmęczenie, gasić światło.
 
. . Po kilku minutach wahania i zaskoczenia, kiedy budzi się we mnie nadzieja, że będę mógł zwrócić się do jakiegoś istnienia, lub że istnienie jakieś do mnie przybędzie, dostrzegam olbrzymią głowę, około dwumetrowej powierzchni, która natychmiast po uformowaniu się poczyna napierać na przeszkody dzielące ją od wolnej przestrzeni.
 
. . Spośród odłamków muru, wypchniętego przez nią, głowa wyłania się (bardziej ją czuję, niż widzę) cała poraniona i ze śladami bolesnego wysiłku.
 
. . Pojawia się wraz z ciemnością regularnie od miesiąca.
 
. . Przypuszczam, że to ciąży mi samotność, z której podświadomie próbuje wyjść, nie wiedząc jeszcze jak, i wyrażam to w ten sposób, odczuwając radość tym większą, im silniejsze jest uderzenie.
 
. . Ta głowa żyje, oczywiście. Swoim własnym życiem.
 
. . Rzuca się tak tysiące razy w dół z sufitów i okien z szybkością i uporem wiązara.
 
. . Biedna głowa !
 
. . Jednak, żeby wyjść naprawdę z samotności, trzeba być mniej gwałtownym, mniej zdenerwowanym i nie posiadać duszy, którą cieszy taki spektakl.
 
. . Czasem nie tylko ona, ale i ja sam uderzam również z impetem i bez wytchnienia w drzwi i ściany ciałem płynnym i zarazem twardym, które wyczuwam, odmiennym od mojego i o wiele bardziej ruchliwym, zręcznym i nie do zaatakowania. Uwielbiam rzucać się z całym rozmachem na szafę z lustrem. Uderzam, uderzam, uderzam, patroszę ją, mam z tego nieludzka satysfakcję, bez trudu przewyższam wściekłość i rzutkość wielkich drapieżników i ptaków drapieżnych, mój zapał nie da się porównać z niczym. Potem jednak, po namyśle, czuję zaskoczenie potęgujące się coraz bardziej, że po tylu uderzeniach szafa z lustrem nie jest wyszczerbiona, że na drzewie nie ma zadrapań.
 
Submitted by Guernes on Mon, 12/12/2016 - 15:53
Author's comments:

Tłumaczenie - Julia Hartwig

French

Une tête sort du mur

. . J'ai l'habitude, le soir, bien avant d'y être poussé par la fatigue, d'éteindre la lumière.
 
. . Après quelques minutes d'hésitation et de surprise, pendant lesquelles j'espère peut-être pouvoir m'adresser à un être, ou qu'un être viendra à moi, je vois une tête énorme de près de deux mètres de surface qui, aussitôt formée, fonce sur les obstacles qui la séparent du grand air.
 
. . D'entre les débris du mur troué par sa force, elle apparaît à l'extérieur (je la sens plus que je ne la vois) toute blessée elle-même et portant les traces d'un douloureux effort.
 
. . Elle vient avec l'obscurité, régulièrement depuis des mois.
 

More

Comments