Henri Michaux - Une tête sort du mur (Polish translation)

French

Une tête sort du mur

. . J'ai l'habitude, le soir, bien avant d'y être poussé par la fatigue, d'éteindre la lumière.
 
. . Après quelques minutes d'hésitation et de surprise, pendant lesquelles j'espère peut-être pouvoir m'adresser à un être, ou qu'un être viendra à moi, je vois une tête énorme de près de deux mètres de surface qui, aussitôt formée, fonce sur les obstacles qui la séparent du grand air.
 
. . D'entre les débris du mur troué par sa force, elle apparaît à l'extérieur (je la sens plus que je ne la vois) toute blessée elle-même et portant les traces d'un douloureux effort.
 
. . Elle vient avec l'obscurité, régulièrement depuis des mois.
 
. . Si je comprends bien, c'est ma solitude qui à présent me pèse, dont j'aspire subconsciemment à sortir, sans savoir encore comment, et que J'exprime de la sorte, y trouvant, surtout au plus fort des coups, une grande satisfaction.
 
. . Cette tête vit, naturellement. Elle possède sa vie.
 
. . Elle se jette ainsi des milliers de fois à travers plafonds et fenêtres, à toute vitesse et avec l'obstination d'une bielle.
 
. . Pauvre tête !
 
. . Mais pour sortir vraiment de la solitude on doit être moins violent, moins énervé, et ne pas avoir une âme à se contenter d'un spectacle.
 
. . Parfois, non seulement elle, mais moi-même, avec un corps fluide et dur que je me sens, bien différent du mien, infiniment plus mobile, souple et inattaquable, je fonce à mon tour avec impétuosité et sans répit, sur portes et murs. J'adore me lancer de plein fouet sur l'armoire à glace. Je frappe, je frappe, je frappe, j'éventre, j'ai des satisfactions surhumaines, je dépasse sans effort la rage et l'élan des grands carnivores et des oiseaux de proie, J'ai un emportement au-delà des comparaisons. Ensuite, pourtant, à la réflexion, je suis bien surpris, je suis de plus en plus surpris qu'après tant de coups, l'armoire à glace ne se soit pas encore fêlée, que le bois n'ait pas eu même un grincement.
 
Submitted by Guernes on Mon, 12/12/2016 - 15:42
Align paragraphs
Polish translation

Głowa wychodzi ze ściany

. . Mam zwyczaj wieczorem, o wiele wcześniej, niż skłania mnie ku temu zmęczenie, gasić światło.
 
. . Po kilku minutach wahania i zaskoczenia, kiedy budzi się we mnie nadzieja, że będę mógł zwrócić się do jakiegoś istnienia, lub że istnienie jakieś do mnie przybędzie, dostrzegam olbrzymią głowę, około dwumetrowej powierzchni, która natychmiast po uformowaniu się poczyna napierać na przeszkody dzielące ją od wolnej przestrzeni.
 
. . Spośród odłamków muru, wypchniętego przez nią, głowa wyłania się (bardziej ją czuję, niż widzę) cała poraniona i ze śladami bolesnego wysiłku.
 
. . Pojawia się wraz z ciemnością regularnie od miesiąca.
 
. . Przypuszczam, że to ciąży mi samotność, z której podświadomie próbuje wyjść, nie wiedząc jeszcze jak, i wyrażam to w ten sposób, odczuwając radość tym większą, im silniejsze jest uderzenie.
 
. . Ta głowa żyje, oczywiście. Swoim własnym życiem.
 
. . Rzuca się tak tysiące razy w dół z sufitów i okien z szybkością i uporem wiązara.
 
. . Biedna głowa !
 
. . Jednak, żeby wyjść naprawdę z samotności, trzeba być mniej gwałtownym, mniej zdenerwowanym i nie posiadać duszy, którą cieszy taki spektakl.
 
. . Czasem nie tylko ona, ale i ja sam uderzam również z impetem i bez wytchnienia w drzwi i ściany ciałem płynnym i zarazem twardym, które wyczuwam, odmiennym od mojego i o wiele bardziej ruchliwym, zręcznym i nie do zaatakowania. Uwielbiam rzucać się z całym rozmachem na szafę z lustrem. Uderzam, uderzam, uderzam, patroszę ją, mam z tego nieludzka satysfakcję, bez trudu przewyższam wściekłość i rzutkość wielkich drapieżników i ptaków drapieżnych, mój zapał nie da się porównać z niczym. Potem jednak, po namyśle, czuję zaskoczenie potęgujące się coraz bardziej, że po tylu uderzeniach szafa z lustrem nie jest wyszczerbiona, że na drzewie nie ma zadrapań.
 
Submitted by Guernes on Mon, 12/12/2016 - 15:53
Author's comments:

Tłumaczenie - Julia Hartwig

Comments