37
37
Будто бы в тяжёлом сне безвольно прикоснувшись ко лбу
Белыми губами я с тобой прощалась навсегда
Тёмной ночью уходили корабли в свой дальний путь
Для того, чтобы уже не возвратиться никогда
В гулкой полуночной тишине я слышу эхо шагов
Плачет заблудившийся ребёнок, одинокий, ничей
То были твои лучшие стихи из самых лучших стихов
Только, к сожалению, ты больше их не сможешь прочесть
37, 37, твой израненный крейсер уходит на дно
37, 37, его чёрные флаги навеки со мной
Прикасаюсь тёплою рукою к ледяному стволу
Мёртвая петля воспоминаний не даёт мне дышать
Снова я бегу, себя не помня, сквозь ночную мглу
Только если б можно было от такого убежать
37, 37, твой израненный крейсер уходит на дно
37, 37, его чёрные флаги навеки со мной
Столько дней прошло, но эту жажду мне не утолить
Треснул мой кувшин, и стала горькою любая вода
Снова я на пристани с тобой прощаюсь навсегда
И смотрю, как медленно уходят в дальний путь корабли
37, 37, твой израненный крейсер уходит на дно
37, 37, его чёрные флаги навеки со мной
Budto by v tyazhyelom sne bezvol'no prikosnuvshis' ko lbu
Belymi gubami ya s toboy proshchalas' navsegda
Tyоmnoy noch'yu ukhodili korabli v svoy dal'niy put'
Dlya togo, chtoby uzhe ne vozvratit'sya nikogda
V gulkoy polunochnoy tishine ya slyshu ekho shagov
Plachet zabludivshiysya rebyоnok, odinokiy, nichey
To byli tvoi luchshie stikhi iz samykh luchshikh stikhov
Tol'ko, k sozhaleniyu, ty bol'she ikh ne smozhesh' prochest'
37, 37, tvoy izranennyy kreyser ukhodit na dno
37, 37, ego chyоrnye flagi naveki so mnoy
Prikasayus' tyeployu rukoyu k ledyanomu stvolu
Myertvaya petlya vospominaniy ne dayet mne dyshat'
Snova ya begu, sebya ne pomnya, skvoz' nochnuyu mglu
Tol'ko esli b mozhno bylo ot takogo ubezhat'
37, 37, tvoy izranennyy kreyser ukhodit na dno
37, 37, ego chyоrnye flagi naveki so mnoy
Stol'ko dney proshlo, no etu zhazhdu mne ne utolit'
Tresnul moy kuvshin, i stala gor'koyu lyubaya voda
Snova ya na pristani s toboy proshchayus' navsegda
I smotryu, kak medlenno ukhodyat v dal'niy put' korabli
37, 37, tvoy izranennyy kreyser ukhodit na dno
37, 37, ego chyоrnye flagi naveki so mnoy
37
Jak gdyby w złym śnie bezwolnie przylgnąwszy do czoła
Białymi ustami żegnałam się z tobą na zawsze
Ciemną nocą statki odpływały w swą daleką drogę
Po to, by nie powrócić już nigdy
W głuchej północnej ciszy słyszę echo kroków
Płacze zagubione dziecko, samotne, niczyje
To były twoje najlepsze wiersze z najlepszych
Tylko, niestety, nie będziesz ich mógł już przeczytać
37, 37, twój zraniony krążownik idzie na dno
37, 37, jego czarne flagi na wieki już ze mną
Dotykam ciepłą ręką lodowatego kadłuba
Martwa pętla wspomnień zapiera mi dech
Znów biegnę, nie pamiętając o sobie, przez nocną mgłę
Gdyby tylko można było od czegoś takiego uciec
37, 37, twój zraniony krążownik idzie na dno
37, 37, jego czarne flagi na wieki już ze mną
Tyle dni minęło, lecz tego pragnienia już nie ukoję
Pękł mój kielich, i gorzką stała się każda woda
Znów jestem na przystani żegnam się z tobą na zawsze
I patrzę, jak powoli statki odpływają w daleką drogę
37, 37, twój zraniony krążownik idzie na dno
37, 37, jego czarne flagi na wieki już ze mną
| поблагодарили 1 раз |



Комментарии